niedziela, 17 marca 2013

ATP Indian Wells

Del Potro J.M. - Nadal R.  
Del Potro J.M. ::: 2,62 ::: Bet365 ::: 10/10

Kto oglądał dwa wczorajsze półfinały ten wie kto z tego pojedynku powinien wyjść zwycięsko. Moim zdaniem typ na Juana Martina Del Potro nie pozostawia złudzeń. Kurs jaki nam oferują bukmacherzy jest godny do gry i grzech by było tego nie zagrać. Więc tutaj od razu jesteśmy stawiani wyżej niż bukmacher, a o to przecież chodzi.
Rafael Nadal... Limit szczęścia chyba na tym turnieju już wykorzystał. W półfinale Berdych zagrał najgorszy mecz w tym sezonie, nie wchodził mu pierwszy serwis (warto dodać tylko 4 asy, 4 DF i niski procent serwisu), popełniał głupie proste błędy, w drugim secie miał prowadzenie 5:3 i parę szans na odłamanie Hiszpana. Nie wykorzystał tego przez swoją żenującą psychikę. Ostatecznie spotkanie zakończyło się wynikiem w dwóch setach. Warto podkreślić, że Hiszpan nie grał w tym meczu nic nadzwyczajnego, też robił sporo błędów, ale czasami pokazał swój tenisowy geniusz. Chwilowe przebłyski to będzie za mało na Argentyńczyka.
Nadal w ćwierćfinale ograł Federera który również postawił beznadziejne warunki Hiszpanowi. Sam procent wygranych piłek z drugiego serwisu o czymś świadczy... 30%. We wcześniejszych meczach Nadal był łamany przez Harrisona czy Gulbisa, ale na te mecze patrzę już z dużym dystansem.
Juan Martin Del Potro jest w swojej życiowej formie. Nie ma sensu nawet tego zaprzeczać. W półfinale ograł samego Djokovica, nie przez błędy Serba, tylko przez swoją dobrą grę. Był po prosty lepszy w tym meczu, nie ma sensu opisywać tego meczu, bo kto oglądał ten wie, że nie żałuje straconego czasu. Warto tylko dodać, że JMDP miał bardzo wysoki procent wygranych piłek ze swojego serwisu, przeciwko najlepiej returnującemu zawodnikowi w tourze. W ćwierćfinale pokonał Murraya który momentami grał kapitalnie, ale popełniał zbyt dużo błędów. "Pudels" jak go określa tenisowe środowisko, całe mecze gra na równym poziomie... Nie lepiej, nie gorzej, tylko na tym samym wysokim poziomie.
Warto przypomnieć, że 5 marca w hali Madison Square Garden na meczu pokazowym Del Potro wygrał z Nadalem 7:6 6:4. H2H 7:3 dla Hiszpana, ale w 2009 roku na kortach w Ameryce Północnej to właśnie Argentyńczyk wygrał aż 3 razy. W innych meczach (nawet na mączce) Del Potro urywał set Nadalowi i często dochodziło do tie-breaków. Cały turniej lepsze wrażenie sprawia Argentyńczyk, a Nadal mnie swoją grą nadal nie przekonuje.
Czyżby z papieską argentyńską mocą Del Potro sprawi, że o jego kraju będzie mówiło się coraz więcej?

Uważam, że bez znaczenia są argumenty:
- Del Potro brał medical timeout po 1 secie (Co z tego skoro wygrał mecz i ani przez chwilę nie było widać momentu słabości?)
- Zmęczenie... Przypomnę tylko Australian Open 2012, gdzie w półfinale Djokovic grał około 4-5 godzin z Murrayem, a w finale 6 godzin z Nadalem. To jest ostatni mecz, finał Mastersa i efektu zmęczenia nie biorę pod uwagę.
- Rafael Nadal jest głodny zwycięstwa. Ten argument można przypiąć większości zawodnikom równie dobrze i JMDP.


Wynik: 6:4 3:6 4:6

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz