sobota, 30 marca 2013

ATP Miami

Ferrer D. - Murray A.
Murray A. ::: 1,34 ::: Pinnacle ::: 5/10

Finał podobny do tego z poziomu WTA, niby Sharapova grała genialnie przez półtorej seta, to jednak zwyciężczyni meczu mogła być tylko jedna, wygrała "jak zawsze" Serena. Tutaj może być podobnie i trudno mi sobie wyobrazić zwycięstwo Ferrera.
Ogólnie to turniej w Miami 2013 był dość dziwny, zabrakło Federera, Nadala, Djokovic odpadł z Tommym Haasem, a Del Potro finalista z Indian Wells odpadł już w pierwszej rundzie z Tobiasem Kamke. Gasquet doszedł do półfinału, a w ćwierćfinale mogliśmy oglądać np. Melzera.
Ciężko to było przewidzieć, ale jedynie Andy Murray nie zawiódł swoich kibiców i doczłapał do finału. Pierwszy set w półfinale z Gasquetem to był tenisowy majstersztyk, Richard ustawiał sobie backhandem Murraya tam gdzie chce, wchodziło mu prawie wszystko, zagrał kapitalnie! Ale to na Szkota i tak nie wystarczyło, kolejne sety były toczone w 100% pod jego dyktando.
Ferrer w pierwszym secie z Haase mógł przegrać 6:2, ale jeden raz zdołał odłamać Niemca i ostatecznie pierwszy set przegrał do 4. Niemiec robił co chciał z Hiszpanem. W drugim im dalej w las tym gra bardziej układała się dla Davida Ferrera, w 6 gemie doszło do przełamania, a set skończył się wynikiem 2:6, Tommy skończył go podwójnym błędem. Trzeci set zaczął się dość dobrze bo od razu z przełamaniem i wszystko by się mogło wydawać, że Niemiec to wygra mecz, wyszedł dwa razy na prowadzenie, to jednak później grał beznadziejnie przy swoim podaniu. Nie potrafił utrzymać serwisu, a w wymianach nie grał już tak ryzykownie jak w 1 secie. Został przełamany, raz, drugi, trzeci i niespodzianka turnieju spakowała walizki.
Jestem pewny, że Murray już takiego błędu nie popełni jak Tommy Haase. Szkot na hardzie ma bardzo korzystny bilans z Ferrerem i ten mecz powinien wygrać, jest lepszy, gra kombinacyjnie, ma dość solidny serwis, wszystko w jego rękach.

Wynik: 6:2 4:6 (1)6:7

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz