czwartek, 17 listopada 2016

ATP World Tour Finals - London

Murray A. - Wawrinka S.
Wawrinka S. +1,5 seta ::: 2,09 ::: 1/3

H2H 9:7 z lat 2005-2016. Moim zdaniem to będzie niezwykle elektryzujące starcie. Dosłownie tylko w DWÓCH meczach na 16, Wawrinka nie urwał seta (2008 US Open, Igrzyska Olimpijskie w Londynie na trawie 2012). Pozostałe ich mecze były dość zacięte, Panowie urywali sobie po secie, tak też było w półfinale French Open w tym roku, 3:1 wygrał Murray. Rok temu spotkali się na tym turnieju w fazie grupowej, wygrał Stan 7:6(4) 6:4.
Wawrinka prawdzie mówiąc jakoś mnie nie przekonuje, ale jego akcje w turnieju idą zawsze w górę z meczu na mecz. Facet po prostu się rozkręca, zaaklimatyzuje się. Przykład chociażby pierwszy z brzegu, na US Open broni piłki meczowej z Evansem, a kończy turniej jako zwycięzca.
Szwajcar o ile chce awansować musi to spotkanie po prostu wygrać i z tego co patrzyłem liczyć na potknięcie Nishikoriego w meczu z Cilicem.
Murray też ma o co grać, bo każde zwycięstwo się tutaj liczy do rankingu, Serb depcze mu po piętach, mając tak naprawdę przewagę około 100-200 punktów (Murrayowi się nie liczy bodajże 500 punktów za ubiegłoroczny Davis Cup).
Cały świat tenisowy tak naprawdę czeka na starcie Murraya z Djokovicem. Jeszcze dodam do tego, że Murray z Nishikorim zagrali w środę niezwykle długie wyczerpujące ponad 3 godzinne spotkanie, a sam Andy przyznał w wywiadzie, że jutro (czyli dzisiaj), będzie go czekał bolesny dzień.

Wynik: 6:4 6:2

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz